Rodzina

Jadwiga bardzo lubiła dzieci. Już w wieku nastoletnim zajmowała się młodszym rodzeństwem. Później dorabiała sobie jako niania u znajomych. Jej pracodawcy bardzo ją chwalili, więc później pracowała również u znajomych znajomych. Znała chyba wszystkie dziecięce piosenki, takie jak „Krasnoludki”, „Pieski małe dwa”, „Kółko graniaste” i wiele innych. Na poczekaniu wymyślała nowe zabawy, wiedziała jak narysować żabę, słonia a nawet kameleona. Dzieci nigdy się z nią nie nudziły, a i dla niej taka praca stanowiła ogromną przyjemność.

Od zawsze wiedziała, że chce pracować z dziećmi, a dodatkowo chce mieć dużą rodzinę. Dążenie do tego pierwszego nie było trudne. Po bardzo dobrze zdanej maturze dostała się na studia pedagogiczne. W trakcie studiów wybrała specjalność pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna, ponieważ lepiej odnajdowała się w pracy z młodszymi dziećmi. Praktyki w przedszkolu utwierdziły ją w przekonaniu, że dobrze wybrała. Pracę magisterską obroniła z wyróżnieniem i nie miała najmniejszych problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Niestety gorzej przedstawiała się sytuacja rodzinna.

Jadzia swojego narzeczonego poznała już na drugim roku studiów. Postanowili wziąć ślub jeszcze przed jej zakończeniem studiów. Oboje mieli identyczne podejście do kwestii dużej rodziny, więc wspólnie podjęli decyzję, że zaraz po ślubie rozpoczną starania o pierwszego potomka. Niestety nie były skuteczne. Po ponad roku prób udali się do lekarza, później do kolejnego. Wyniki wszystkich badań były dla nich jak wyrok. Padło stwierdzenie, że nie mogą mieć dzieci. Jadwiga na chwilę zatraciła się w pracy, nie chciała na ten temat rozmyślać. Jej mąż również bardzo to przeżył, ale wiedział, że muszą oboje dać sobie czas i być ze sobą. Przez kolejny rok dążyli do tego, aby pogodzić się z faktem, że nie spłodzą potomstwa z ich kodem genetycznym. Jednak w którymś momencie ktoś ze znajomych wspomniał o adopcji. Początkowo puścili to mimo uszu, ale z czasem ten temat zaczął pojawiać się w ich rozmowach. Dojrzeli do tego, aby dowiedzieć się więcej o takim sposobie powiększenia rodziny. Podjęli decyzję o złożeniu wniosku. Następnie przeszli pomyślnie wszystkie procedury i pozostało im tylko oczekiwać na ten jeden telefon. Czekali na niego długo, w pewnym momencie pomyśleli, że pewnie nic z tego. Skupili się na sobie, na swoim małżeństwie. Pracowali, zarabiali coraz więcej, warunki materialne szybko się poprawiały. Jadwiga pomyślała nawet o otwarciu własnego przedszkola. W trakcie kompletowania dokumentów zadzwonił ten wyczekany telefon z informacją, że czeka na nich dwójka dzieci, rodzeństwo. Dwuletni chłopczyk i półroczna dziewczynka. Pojechali ich poznać i od razu wiedzieli, że to właśnie ich dzieci. Marzenie o pełnej rodzinie się spełniło. Nie była tak duża, jak planowali, ale już ich to nie interesowało. Mieli to, czego pragnęli. Po dwóch latach Jadzia powróciła do pomysłu utworzenia własnego przedszkola. Okazało się to łatwiejsze niż myślała, a dzięki temu mogła jednocześnie być ze swoimi dziećmi i pracować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here